niedziela, 29 września 2019

Rozdział 1.

Nigdy nie mogłam narzekać na swoje życie. Miałam wszystko. Może poza częstą obecnością mojego ojca w domu. Od czterech lat jest komendantem straży pożarnej, jednak już od kilkunastu lat jest strażakiem. Odkąd pamiętam, w pracy przesiadywał znaczą ilość swojego czasu. Jakby tego było mało, razem z matką każdego dnia zamartwiałam się o niego. To niebezpieczna praca, każde jego wyjście z domu wiąże się z tym, że może po prostu do niego nie wrócić. Od tych czterech lat, jest odpowiedzialny nie tylko za swoje życie i zdrowie, ale również innych strażaków. Ojciec kocha tę pracę, no cóż, z bliska wygląda to wszystko naprawdę imponująco. Jako mała dziewczynka przesiadywałam w remizie wiele czasu. Zamiast bawić się ze swoimi koleżankami po szkole, matka przywoziła mnie do remizy. Plątałam się zawsze między nogami strażaków, jednak po każdym alarmie zostawałam pod opieką kobiet, które zajmowały się papierkową robotą. Jestem studentką architektury wnętrz. Należę do całkiem kreatywnych osób, z nauką nie miałam nigdy większego problemu, więc zdecydowałam się na studia. Rodzice nigdy nie nakłaniali mnie na jakiś konkretny kierunek, nigdy nie narzucali mnie czegoś konkretnego. Nie próbowali zrobić ze mnie prawnika, ani lekarza, czy nauczyciela. Rodzice moich znajomych narzucali im kierunek studiów, moi tego na szczęście nie robili. Jestem im za to wdzięczna. Ostatnio ojciec zaproponował mi pracę na okres wakacyjny. Chciał abym zajęła się w ich pracy odbieraniem telefonów, trochę papierkową robotą, wypłacaniem wypłat strażaków, miałabym jeszcze kilka innych obowiązków, które ojciec miał pokazać mi już na miejscu. Nie wiedziałam, czy praca u boku ojca to dobry pomysł, ale to jest możliwość na zarobienie sobie trochę swoich pieniędzy. Zawsze prosiłam ojca o pieniądze, gdy wychodziłam na miasto ze znajomymi. Koniec końców zgodziłam się. To w końcu tylko trzy miesiące, aż wrócę na uczelnię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 2.

Dzisiaj rozpoczynałam swój pierwszy dzień w pracy. Denerwowałam się, nie byłam pewna, czy dobrze zrobiłam zgadzając się na taką pracę, na kt...